Spacerując po mieście można zauważyć, że duże hipermarkety mają przed wejściami flagi. Umieszczone są one w rzędzie, ilość zależna jest od marketu, są po dwie, po trzy po obu stronach wejścia. I oczywiście nie są tylko po to, by wskazywać, gdzie to wejście się znajduje, chociaż tworzą szpaler do niego prowadzący. Umieszczony jest na nich nadruk z nazwą sklepu, jeśli flag jest dużo, efekt jest zwielokrotniony. Niekiedy również maszty są oklejone naklejkami z nazwą sklepu. Co to ma na celu? Przecież każdy powinien wiedzieć, gdzie się udaje, zna nazwę, a skoro idzie nie musi się go zachęcać. Nie potrzeba, by czytał pięćdziesiąt razy to samo. Jednak ma to swój sens. Dla tych, co są blisko, flagi wyznaczają kierunek, ku któremu mają podążać, czyli wejście. Ale również, dzięki temu, że są w większej ilości, sprawiają, że są zauważone. Jedna nie zrobiłaby na oglądających takiego wrażenia. Dla tych, co są daleko, pomagają odnaleźć dany sklep. Maszty są na tyle wysokie, że widać z daleka flagę na nich umieszczoną, a więc kierowca czy przechodzeń nie musi błądzić, ale bez trudu znajduje drogę. Poza tym flagi mają jeszcze jedno znaczenie, dzięki nim sklep wygląda bardziej dostojnie, a to wpływa na lepszy odbiór go u klientów, nawet nieświadomych takiego oddziaływania.